Valckx: Szukamy na całym świecie
- Oferta dla Juniora Diaza była nie do odrzucenia, a teraz najważniejsze jest znalezienie zastępcy. Szukamy na całym świecie - twierdzi dyrektor sportowy Wisły.
Po odejściu Diaza sytuacja w defensywie jest nieciekawa.
Stan Valckx: Sprzedaliśmy go w ostatnich godzinach okienka transferowego. Tak się zdarza, to żadna nowość. Oferta była tak atrakcyjna, że nie mogliśmy jej odrzucić. Decyzja nie była łatwa, ale Diazowi za rok kończył się kontrakt. Belgowie zaproponowali bardzo dobrą cenę [nieoficjalnie 1,5 mln euro - przyp. red.], zawodnik też chciał odejść, więc nie mogliśmy go zatrzymać.
Ale teraz zostało sześciu obrońców, w tym tylko dwóch bocznych. Rozglądacie się jeszcze za piłkarzami?.
- Mamy oferty od wielu menedżerów. Także ja sprawdzam rynek na całym świecie. Multum zawodników jest do wzięcia, ale nam zależy na jakości. W końcu gramy o mistrzostwo. Lepiej nie podpisywać kontraktu niż wziąć słabego zawodnika. Jest szansa, że kogoś zatrudnimy, ale trzeba jeszcze poczekać.
Na liście jest Paweł Golański?
- To interesujący i doświadczony zawodnik, ale rozważamy wielu kandydatur. Na pewno potrzebujemy jeszcze jednego obrońcy.
Na którą stronę?
- Najważniejsze jest zastąpienie Diaza, bo na lewej obronie mamy tylko Piotra Brożka. Ale najlepiej byłoby znaleźć piłkarza, który może grać na różnych pozycjach w defensywie. Najważniejsza jest jednak jakość. Oczywiście możemy zatrudnić nawet sześciu defensorów i płacić im szalone kwoty, ale po co, skoro nie będą lepsi od tych, których mamy?
A szukacie prawego obrońcy?
- Nie, przecież podpisaliśmy umowę z Erikiem Czikoszem.
Ale Słowak nie ma zmiennika.
- Możemy rozmawiać o różnych pozycjach, ale w przyszłości będziemy zastanawiali się jakich zawodników nam potrzeba. Mamy również zawodników z Młodej Ekstraklasy. Potrzebujemy czasu, by wszystkiemu się przyjrzeć i wtedy podejmiemy decyzje. Na razie koncentrujemy się na szukaniu lewego obrońcy.
Ile dajecie sobie czasu , by go znaleźć?
- Trudno powiedzieć, ale nie możemy czekać zbyt długo, bo nowy zawodnik musi zgrywać się z drużyną. Mam nadzieję, że podpiszemy umowę w ciągu dwóch tygodni.
Dopuszcza Pan do siebie ewentualność, że Wisła już nikogo nie pozyska?
- Nigdy niczego nie można być pewnym. Na transfer składa się przecież wiele rzeczy, m. in. finansowe podejście klubu oraz piłkarza. Na końcu decydujące zdanie ma człowiek, który wydaje pieniądze.
Jest szansa, że do Wisły trafią byli podopieczni trenera Maaskanta?
- Szukamy także w Holandii, ale najważniejsze będą umiejętności.
Które państwa penetrujecie?
- Każde. Wisła jest polskim klubem, więc najważniejsze byłoby znalezienie zawodników z tego kraju.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy
Statystyki serwisu
Uzytkowiników online: 0
Na stronie przbywa: 31 osób
Ostatnia galeria
Video















